DSO
Karate Kyokushin
MNR
Trener rugbystów: Na awans jest jeszcze za wcześnie

Trener rugbystów: Na awans jest jeszcze za wcześnie

Klub Sportowy Ciechan i Szymon Kołecki był bardzo bliski awansu do finałów Mistrzostw Polski Juniorów w rugby 7. Ciechanowianie w turnieju półfinałowym zajęli szóste miejsce. Dalej awansowało pięć drużyn. – Dla nas, jako zespołu tak naprawdę początkującego, udział w tych zawodach był z jednej strony wyzwaniem, ale i możliwością zdobycia doświadczenia – mówi Łukasz Gąsiorowski.

Do Sochaczewa pojechało ostatecznie ośmiu zawodników, co dawało trenerowi niewielkie pole manewru. – Mieliśmy tylko jednego rezerwowego. W ostatnich tygodniach moich graczy dopadły kontuzje. To był dla nich wszystkich spory wysiłek i w ostatnim meczu pewne osłabienie było już widoczne – nie kryje Gąsiorowski. W pierwszych dwóch spotkaniach ciechanowianom przyszło się zmierzyć z Budowlanymi Łódź i Budowlanymi Opole, czyli drużynami, które przed turniejem uchodziły za faworytów. Ci pierwsi wygrali całe zawody, pokonując w finale Orkana Sochaczew, zaś rugbyści z Lublina zajęli w klasyfikacji końcowej czwartą pozycję.

Kluczowy dla KS Ciechan był mecz z Legią Warszawa. – Nie ukrywam, że było to chyba najbardziej zacięte spotkanie ze wszystkich rozegranych, w sumie jedyne wyrównane w całym turnieju. Świetna praca w obronie obu zespołów zaowocowała tak niskim wynikiem. Legia swoje przyłożenie zdobyła dopiero przy trzeciej próbie przejścia naszej linii obrony, będąc w odległości pięciu metrów od pola punktowego. To przyłożenie padło jednak bardzo blisko linii autowej i w związku z tym do podwyższenia nie doszło. Mniej więcej trzy minuty później nasz skrzydłowy Krzysiek Krzyżanowski położył piłką na ich polu przyłożeń, centralnie na środku, zaś Mateusz Rokicki podwyższył, dając nam prowadzenie 7:5. Z tym wynikiem zakończyliśmy ten mecz, który dał nam w najgorszym razie szóste miejsce – relacjonuje Gąsiorowski.

Później ciechanowscy rugbyści przystąpili do meczu o awans z Czarnymi Bytom. – Niestety popełniliśmy w tym spotkaniu zbyt dużo błędów, które się zemściły i ostatecznie przegraliśmy 0:17. Jednak te dwa mecze osobiście uważam za naprawdę dobre w wykonaniu mojej drużyny. Napawają one optymizmem na przyszłość. Sam turniej był jednak dosyć specyficzny, bo sytuacja, w której większość meczów kończyła się prowadzeniem kilkudziesięciu punktów do zera, świadczy o ogromnej różnicy poziomów zespołów w nim uczestniczących. Z drugiej strony były to też bardzo „czyste” zawody, bo pojawiły się tylko dwie żółte kartki, które oznaczają wykluczenie zawodnika z gry na dwie minuty – tłumaczy.

– A najciekawsze jest to, że właśnie z Czarnymi Bytom, z którymi przegraliśmy mecz o piąte miejsce, połączyły nas prawie, że przyjacielskie relacje, co miało już miejsce w szatni, którą z nimi dzieliliśmy. To jest właśnie klimat rugby, który trudno znaleźć w innych grach zespołowych. Same mistrzostwa będziemy bardzo dobrze wspominać, mimo że nie uzyskaliśmy awansu do finału, ale na to jest naprawdę jeszcze za wcześnie. Fakt, że zawodnicy grający w rugby od kilku, a maksymalnie kilkunastu miesięcy, potrafią stanąć do twardej fizycznej walki z najlepszymi drużynami w kraju. Jestem dumny ze wszystkich, którzy wystąpili w barwach Ciechana – dodaje.

Łukasz Gąsiorowski

źródło: inf. własna

foto: Kuba Chrostowski

Komentarze:

comments

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress