DSO
Karate Kyokushin
MNR
Krzysztof Kosiński: Sport zawsze był moją pasją

Krzysztof Kosiński: Sport zawsze był moją pasją

– Są poważni partnerzy, którzy będą przekazywać pieniądze na rzecz ciechanowskiego sportu, ale potrzeba jeszcze troszeczkę czasu. Myślę, że takie umowy sponsorskie będą zawierane z ciechanowskimi klubami, i nie tylko będzie tak, że to miasto, rodzice czy osoby zaangażowane finansują sport. Warto też, żeby prywatni przedsiębiorcy, którzy funkcjonują lokalnie, ale też ci spoza miasta, zobaczyli i wsparli tych młodych ludzi, którzy chcą się poświęcać i w ten sposób spędzać wolny czas – mówi Krzysztof Kosiński, prezydent Ciechanowa.

Sport jest obecny w pana życiu? Uprawia pan go czynnie czy raczej woli oglądać w telewizji?

Krzysztof Kosiński: Gdyby wrócić do lat młodzieńczych, to trzeba podkreślić, że grałem w piłkę ręczną w Czarnych Regimin. Jest to klub, który wypromował kilku szczypiornistów, którzy grają dziś w Superlidze i są reprezentantami Polski. Miałem też małą przygodę z piłką nożną. Sport zawsze był w moim życiu obecny. W czasie studiów także spotykaliśmy się paczką znajomych i graliśmy w piłkę nożna. W okresie, kiedy pracowałem w Parlamencie, sport polegał na tym, że uczęszczałem dosyć często na siłownie. Obecnie czasu na sport jest mało, ale myślę o tym, żeby w jakiś sposób się zaktywizować. Od kilku tygodni jestem sekretarzem Związku Miast Polskich, a ta organizacja ma swoją drużynę oldbojów i to chyba teraz będzie dobre miejsce dla mnie w godzinach wolnych od pracy (śmiech).

Muszę się przyznać, że często spoglądam w kalendarz pańskich spotkań na stronie Urzędu Miasta. I ku mojemu zdziwieniu przewija się tam sporo nazwisk ze środowiska sportowego. Wydawałoby się, że są ważniejsze sprawy niż sport, a tymczasem jest inaczej…

Spotykam się z każdym, kto chce ze mną rozmawiać o przyszłości miasta i jego rozwoju. A sport to również bardzo ważny element rozwoju miasta. Jeśli jest temat, który pojawia się w obszarze sportu, to z takimi osobami się po prostu rozmawia i porusza określone problemy. Tak naprawdę tych kwestii, które dzieją się tu w urzędzie jest dużo więcej, ale na sprawy sportowe też zwracam uwagę, bo zależy mi na tym, aby nasz lokalny sport, zarówno w wymiarze kształtowania postaw młodych ludzi, jak i sportu profesjonalnego, skutecznie się rozwijał.

Z jakimi problemami się pan spotyka podczas tych rozmów z działaczami? Pewnie się nie pomylę, jeśli powiem, że tematem przewodnim są pieniądze…

Tak, sprawy finansowe to jest zawsze główny problem działalności klubów sportowych. One wszystkie funkcjonują, jako organizacje pozarządowe, stowarzyszenia i muszą same zbierać środki na swoje funkcjonowanie, a trudno wyżyć ze składek członkowskich, więc zawsze kluby pukają do drzwi Urzędu Miasta z prośbą o jakieś dodatkowe dofinansowanie lub przynajmniej kilkaset złotych na sfinansowanie nagród w określonych zawodach. Ja jestem przychylny takim inicjatywom i otwarty na nowe propozycje. Każda tego typu inicjatywa aktywizuje lokalną społeczność, włączając w to młodych adeptów danego sportu, co powoduje, że ci młodzi ludzie uprawiają sport, a nie marnują czas, spędzając go przed komputerem czy włócząc się gdzieś po ulicach czy podwórkach.

Inwestorzy. To słowo, którego chyba najczęściej używał pan w czasie kampanii. Swego czasu powiedział pan, że pierwszą decyzją po ewentualnym wyborze na urząd prezydenta będzie telefon do przedsiębiorców i namawianie ich do inwestowana w ciechanowski sport. Dzwonił pan? Udało się coś załatwić?

Jak najbardziej, dzwoniłem i pierwsze co zrobiłem, to poprosiłem kluby i stowarzyszenia, funkcjonujące w obszarze sportu, żeby przedstawiły mi takie wizytówki swojej działalności. Tak, żeby można było do tych inwestorów zapukać i powiedzieć: „Tu jest drużyna, która potrzebuje określonego wsparcia finansowego. Będę wdzięczny, jeśli uda się jakieś pieniądze przeznaczyć na określone wydarzenie sportowe.” Tak rzeczywiście się dzieje. Są poważni partnerzy, którzy te pieniądze będą przekazywać na rzecz ciechanowskiego sportu, ale potrzeba jeszcze troszeczkę czasu. Myślę, że takie umowy sponsorskie będą zawierane z ciechanowskimi klubami, i nie tylko będzie tak, że to miasto, rodzice czy osoby zaangażowane finansują sport. Warto też, żeby prywatni przedsiębiorcy, którzy funkcjonują lokalnie, ale też ci spoza miasta, zobaczyli i wsparli tych młodych ludzi, którzy chcą się poświęcać i w ten sposób spędzać wolny czas.

Jurand Ciechanów. Jak pan odebrał to, co się stało z klubem po tym „skoku” na Superligę?

Na pewno sama obecność w Superlidze była czymś wyjątkowym dla naszego miasta. Bardzo bym chciał, żeby to wróciło. Niestety, pewne konflikty wewnętrzne w samym klubie doprowadziły do sytuacji, w której Jurand tak naprawdę wrócił do pozycji wyjściowej i od początku musi zaczynać swoją działalność. Chciałbym, żeby wróciły te czasy, kiedy Przemek Krajewski i Michał Prątnicki nadawali ton grze Juranda. Na to potrzeba pewnie jeszcze kilku lat, żeby ta obecna drużyna się ukształtowała. Być może warto postawić na taki schemat funkcjonowania w obszarze naszych lokalnych zawodników, a nie koniecznie ściągania graczy spoza miasta, bo widać, że w Jurandzie to się nie sprawdziło i zrodziło konflikty pomiędzy zawodnikami, trenerami, a władzami klubu.

W swoim programie mówił pan o odbudowie piłki ręcznej w Ciechanowie w perspektywie kilku lat. Jak pan chce to zrobić, kiedy trzy lokalne kluby – delikatnie mówiąc – nie bardzo chcą ze sobą współpracować. Środowisko jest podzielone.

Mediuję z tymi klubami. Odbyliśmy już kilka spotkań z przedstawicielami UKS Nike i Juranda. Rozmawiałem też z władzami Czarnych Regimin. Nie dziwię się, że Czarni nie chcą wchodzić do tego sojuszu, który mógłby ukształtować jeden, solidny, prężny klub. Oni mają przed sobą perspektywę gry w drugiej lidze. Mimo, że jest to mała miejscowość, to jest wyżej niż dwa ciechanowskie kluby. Wiem, że Nike wkrótce planuje start w trzeciej lidze. Jak tylko ci zawodnicy z najstarszych roczników juniorskich do tego dojrzeją. Klub nie chce ich zostawić na lodzie. Działacze chcą im zapewnić perspektywę dalszej gry w szczypiorniaka, już w wieku seniorskim. Zawodnicy też są tym zainteresowani. Tak zadeklarowały przynajmniej władze klubu w rozmowie ze mną. Wtedy tak naprawdę będzie szansa, żeby ten sport odżył. Z mojej strony będzie wsparcie dla tych wszystkich, którzy chcą sport w Ciechanowie rozwijać.

MKS Ciechanów. Kibicom marzy się trzecia liga, ale wszystko wskazuje na to, że w przyszłym sezonie ciechanowski klub zagra w lidze okręgowej. Nie przeszkodziło to panu w tym, aby podpisać z klubem umowę sponsorską. Wydaje się, że to początek lepszych czasów dla seniorów, którzy do tej pory byli przez miasto pomijani…

Tak, wsparcie finansowe, które płynie do klubu z Urzędu Miasta dotyczy głównie zadań związanych z działalnością akademii piłkarskiej, a nie futbolu na poziomie czwartej ligi. Można powiedzieć, że MKS był zapomniany. Należy pamiętać, że ci piłkarze spędzają wolny czas, reprezentując miasto, a nie otrzymują za to żadnych pieniędzy. Nie widziałem więc przeszkód, żeby podpisać umowę dotycząca promocji miasta poprzez drużynę. To jest 6 500 złotych. Nie jest to jakaś duża kwota, ale ona na pewno wystarczy na to, żeby zakupić sprzęt i stroje dla piłkarzy. Myślę, że to jest światełko w tunelu. To też ważny sygnał dla zawodników, że nie są osamotnieni i władze miasta w określony sposób ich wspierają.

Czy miasto mogłoby rozważyć wsparcie poprzez stypendia dla piłkarzy? Taki system w dużej większości klubów czwartoligowych funkcjonuje. Zobowiązuje on piłkarzy do przestrzegania pewnego regulaminu, który wymaga między innymi obecności zawodników na treningach, z czym w Ciechanowie bywa różnie. Może warto pójść w tym kierunku? Jak pan sądzi?

Stypendia dla sportowców oczywiście funkcjonują, natomiast wybieranie konkretnej dyscypliny i przekazanie stypendium dla wszystkich zawodników w jej ramach, gdzie sukcesów nie ma, może powodować, że obrażą się wszyscy ci sportowcy, którzy mają sukcesy, jak kolarze, ciężarowcy czy piłkarze ręczni, a którzy na przykład – stypendium nie otrzymują. Tu byłby pewnego rodzaju konflikt interesów. Jeśli chodzi o MKS to będziemy chcieli pójść bardziej w partnerstwo publiczno-prywatne i oprócz wsparcia miasta, żeby prywatni sponsorzy też mieli swój udział we współpracy z drużyną piłkarzy.

Podnoszenie ciężarów to tak naprawdę jedyna dyscyplina, dzięki której Ciechanów – jeśli nie podczas najbliższych Igrzysk Olimpijskich w Rio de Janeiro, to podczas kolejnych – będzie miał swojego reprezentanta. Jest to bardzo prawdopodobne. Ciężko wskazać dyscyplinę wiodącą w naszym mieście. Może to właśnie sztangiści zasługują na to miano?

Tutaj mamy do czynienia z ogromnymi sukcesami. Bez wątpienia. Myślę, że ciechanowska szkoła trenerska stoi na najwyższym poziomie. Z tego należy się cieszyć. Myślę, że wsparcie finansowe dla tej dyscypliny jest spore, jak na chwilę obecną. Trzeba pamiętać, że nie tylko samorząd miasta pomaga ciężarowcom, ale też środki finansowe dokłada powiat, a także województwo mazowieckie. Organizujemy niebawem kolejne mistrzostwa. Uważam, że trzeba inwestować w tę dyscyplinę, bo są realne sukcesy. Z roku na tok to wsparcie będzie większe. Już w 2015 roku przekazaliśmy ciężarowcom więcej pieniędzy, niż to miało miejsce w roku ubiegłym, więc widać pewną poprawę, jeśli chodzi o finanse. Pewnie to i tak nie jest do końca satysfakcjonujące. Zdaję sobie z tego sprawę, ale jak mawiał Leo Beenhakker – step by step. Jesteśmy w stanie rozmawiać o zwiększeniu finansowania sportu.

Piłka ręczna, piłka nożna, ciężary, taekwondo, pływanie, siatkówka, rugby… Mógłbym tak wymieniać pewnie jeszcze jakiś czas. Wypełnione hale sportowe. O co, jak o co, ale o kondycje ciechanowian nie musi się pan martwić.

Cieszę się, że jest taki potencjał wśród młodych ludzi i chęć do uprawiania sportu. Widać, że ta aktywność jest coraz większa. Trzeba stwarzać odpowiednie warunki, żeby ona była podtrzymywana. To wszystko wiąże się oczywiście z obiektami sportowymi, które są na terenie miasta. Staram się je udostępniać jak najszerszej liczbie osób. Podkreślałem to, że będzie mi zależało na tym, aby te obiekty były dostępne dla mieszkańców. Żeby one nie były zamknięte i nie stały opustoszałe. Cały czas to realizujemy, ale trzeba też pracować nad tym, żeby ta baza sportowa była lepsza. Myślę, że mamy kilka braków. Dlatego też w tym roku będziemy podejmować się zadania związanego z modernizacją krytej pływalni. Chcemy na ten cel pozyskać pół miliona złotych z Ministerstwa Sportu. W ciągu najbliższych miesięcy będzie decyzja ministerstwa o dofinansowaniu tej inicjatywy. Mamy również w tym roku wyasygnowane w budżecie 200 tys. zł. na opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej dla budowy strefy rekreacyjno-sportowej w okolicach odkrytego basenu. Myślę, że w przypadku tego obiektu będzie konieczna gruntowna modernizacja, bo stan, w którym jest obecnie, nie jest do zaakceptowania przez miasto. Wcześniej czeka nas procedura pozyskania tego terenu od TKKF, czyli od użytkownika wieczystego. Jesteśmy na dobrej drodze, żeby przejąć ten teren i móc tam inwestować. Inwestycji nie było tam dotychczas, ponieważ poprzednia ekipa rządząca nie potrafiła się porozumieć z TKKF.

Wracając do wcześniejszego pytania, to nie przypadkowo wymieniłem kilka dyscyplin. Trenerzy piłki ręcznej, z którymi rozmawiałem mówią, że ta różnorodność jest już zbyt duża. Ich zdaniem, za dużo jest klas sportowych w różnych dyscyplinach, Ciechanów jest zbyt mały na to wszystko. Co by pan im odpowiedział?

Nie zgadzam się z tym postulatem, ponieważ trudno zabronić komuś uprawiać sport, który kocha i przymusowo sprawić, że musi uprawiać piłkę ręczną czy kolarstwo, bo jest to dyscyplina wiodąca. Byli też tutaj u mnie hokeiści, którzy chcieliby, żeby w Ciechanowie powstała kryta hala do uprawiania hokeja na lodzie. Oczywiście, to jest inicjatywa, która jest raczej niemożliwa do zrealizowania w naszym mieście, bo tych hokeistów jest kilkunastu. Co ciekawe, kiedy w okresie zimowym jest wystawione lodowisko przed halą MOSiR, oni tam ustawiają bramki i grają w godzinach porannych. Trudno byłoby im powiedzieć – nie możecie tego robić, bo dyscypliną wiodącą jest podnoszenie ciężarów. To jest określona pasja. Jeśli ktoś chce się realizować w taekwondo – proszę bardzo. Jeśli jest grupa osób, która chce grać w piłkę ręczną, to też trzeba im wszystkim zapewnić możliwość spełniania się.

Wiemy już, że zostanie zmodernizowana kryta pływalnia. Jakie ma plany miasto i MOSiR w dalszej kolejności? Co pan powie o hali przy ulicy 17 stycznia, gdzie parkiet jest w nie najlepszym stanie.

Przyjęliśmy kilka priorytetów. W pierwszej kolejności to o czym mówiłem, czyli będziemy podejmować remont krytej pływalni, potem czekają nas sprawy związane z nowymi obiektami rekreacyjno-sportowymi w okolicach odkrytego basenu. Następnie jest kwestia związana z bieżnią na stadionie przy ulicy 3 maja. W planach mamy też modernizację Hotelu Olimpijskiego. Chcemy stworzyć w Ciechanowie profesjonalną bazę sportową. Jeśli chcemy zapraszać do naszego miasta reprezentacje i kluby, to musi być poważna baza hotelowa i zaplecze, które będzie odpowiednie dla sportowców, stąd też przyjęliśmy kilka priorytetów, które będziemy realizować w tej kadencji. Nie jesteśmy oczywiście w stanie zrobić wszystkiego od razu. Zaplanowaliśmy sobie kilka rzeczy, które będziemy robić teraz, a o reszcie pomyślimy w kolejnych latach.

Mówił pan o bieżni syntetycznej na stadionie miejskim. To był też jeden z elementów programu pańskiego poprzednika. Jak odległa to jest perspektywa, bo była ona już planowana za poprzedniej kadencji.

Była planowana, ale nie została zrealizowana. Myślę, że bieżnia powinna być już od dawna na stadionie, aczkolwiek to jest rzeczywiście spory koszt. W budżecie na 2015 rok zaplanowałem opracowanie dokumentacji projektowo-kosztorysowej dla tej inicjatywy, więc jeszcze w tym roku będziemy mieli dokumentację. Myślę, że 2016 i 2017 rok to są lata, kiedy będziemy starali się podjąć tę inicjatywę. O ile uda nam się pozyskać środki zewnętrzne na ten cel, bo nie zdecyduję się na to, aby prowadzić tę inicjatywę bez wsparcia, na przykład Ministerstwa Sportu. Jeśli takiego dofinansowania nie będzie, będziemy musieli odłożyć to na kolejne lata.

Pański poprzednik proponował powstanie zespołu ds. sportu. Widziałby pan w ratuszu coś takiego, czy woli działać sam?

Mam społecznych doradców. W ramach tej grupy są też sportowcy. Są tam Szymon Kołecki i Adam Stępkowski. Myślę, że oni na pewno spełniają taką role. Nie ma sensu tworzyć jakichś nowych sztucznych tworów, które nie miałyby realnego wpływu na decyzje. Mamy określone warunki budżetowe, więc jeśli jest realność podejmowania inwestycji, to po prostu będziemy je przeprowadzać. Nie będziemy zastanawiać się nad tym, czy jakiś zespół powinien funkcjonować czy nie. Mamy priorytety, które wybrałem na początku po przeprowadzeniu konsultacji z fachowcami i będziemy je podejmować.

Widać pana często na różnych imprezach sportowych, co nie koniecznie było regułą u pańskiego poprzednika, który wyręczał się swoim zastępcą. Kibicom pana aktywność się podoba.

A mi się podoba, jak młodzi ludzie uprawiają sport. Jak obserwuję te wszystkie wydarzenia sportowe, czy jestem na meczu MKS Ciechanów, to czasami chętnie sam wziąłbym tę piłkę, wszedł na boisko i pograł (śmiech). Sport zawsze był moją pasją. Lubię też oglądać sport. Jak gra Liga Mistrzów, polska liga czy Bundesliga, a czas mi na to pozwala, to lubię włączyć telewizję i takie wydarzenia pooglądać.

Rozmawiał Krzysztof Podliński

foto: umciechanow.pl

Komentarze:

comments

Facebook

Likebox Slider Pro for WordPress